W u l g a r y z m

Vita sine libertate nihil

Wszyscy jesteśmy dziećmi Szatana.

z 19 komentarzami

Polska to kraj, w którym będąc katolikiem trudno nie być jednocześnie idiotą. Naprawdę, zaledwie garstce ludzi udaje się nie popadać w jakiś dziki fanatyzm i rozpalać intelektualnych stosów. Tutaj nie można być po prostu wierzącym, ale musisz być wierzącym narodowcem i znać na pamięć wszystkich zabitych w Katyniu. Przesadzam? Owszem. Ale czy próbowaliście kiedykolwiek dostosować się do listy żądań, jakie wysuwa przed wami kler?

Nie interesuje mnie „zdrowy” katolicyzm (jeśli w ogóle taki istnieje). Nie interesuje mnie czyjaś wiara, chyba że ta wiara w jakikolwiek sposób mnie dotyka. W Polsce, oprócz po prostu katolicyzmu, mamy też katolicyzm słuszny, katolicyzm jedyny, platońsko obiektywny i uniwersalny. Katolicyzm prawdziwy. Bo czymże jest wiara zawłaszczana przez różnych przedstawicieli, którym akurat Bozia umysłu nie dała? Czym jest wiara Pana Tadeusza Rydzyka, czy Ryszarda Nowaka? Jaką wizję wiary roztacza przed nami Nasz Dziennik, że wspomnę tu chociażby księdza Alekswandra Posackiego, do której zresztą zaraz przejdę? Otwórzcie ich internetowy serwis bądź, nie daj Boże, zakupcie ich gazetę – wypiszcie na kartkę postulaty jedynego słusznego kleru i potem odnieście je do rzeczywistości. Co otrzymacie? Wesołego nastolatka z Lednicy, który gra na gitarze proste piosenki, na koszulce ma napis: „Jezus nosił glany” i jest fanem Maleo tudzież 2Tm2,3? Nie. Ten nastolatek to niemalże czysto duchowy twór, fantazmat, którego nigdy nie było i nie będzie. Bo nastolatek, nihil novi sub sole, pije, pali, przeklina i rączek nie trzyma na kołdrze. Lednica to jeszcze śmieszniejsze miejsce niż Przystanek Woodstock. Bo Lednica to totalne 100% strejt, 100% pure, 100% virgin, 100% innocent. Pierwszego dnia. A potem Tyskie za 2,90 złotych, tani seks z koleżanką ze scholii, którą podrywa się na Biblię i wersety Jezusa, w przerwie śpiewanie oazowych piosenek i skok z kolegami na wino. Nie będę zresztą tu przedstawiał sylwetki dzisiejszego młodego wierzącego – powiem tylko: znam tych ludzi i regularnie palę z nimi marihuanę. Zaciągają się, panie Posacki. I to Woodstock jest hipokryzją? Ja przynajmniej nie twierdzę, że jestem czysty.

W 2005 roku trafiłem na Slot Art Festival, spęd otwartych ludzi, którzy otwarcie czczą Jezusa. Czytałem wówczas Popiół i diament Andrzejewskiego, lekturę cokolwiek naruszającą ideę Slotu. Czułem się jak dziwoląg, choć wiara serwowana za coś ponad 100 złotych (tyle kosztował karnet) zdawała się być szczególnie inna. Oczojebna, a i owszem, równie fanatyczna co hiszpańska inkwizycja, ale jednak, rozmawiasz z tymi ludźmi i nie czujesz zażenowania ich poziomem inteligencji, wręcz przeciwnie, z przyjemnością wymieniasz poglądy. I choć nie potrafiłbym na dłuższą metę żyć z ludźmi, którzy przez trzy dni przeprowadzają na schizofreniku egzorcyzmy, seks uprawiają tylko po ślubie (i to bez oralnego, niemożliwe!) oraz spowiadają się ze spożycia piwa, to jednak z przyjemnością z nimi rozmawiam. Moja była przyjaciółka jest jedną z najgorliwszych chrześcijanek, jakie dane mi było spotkać na swej krzyżowej drodze i choć czasami woda święcona uderzała jej do głowy, to jednak – dało się z nią rozmawiać bez irytacji. Więc jednak istnieje zdrowy katolicyzm? Najpiękniej chrześcijańskie wodogłowie przedstawił Żulczyk w Radiu Armageddon. Zainteresowanych odsyłam do literatury.

Temat chrześcijańskiej młodzieży niech stanowi tło do moich dalszych rozważań, głównie na temat tekstu Posackiego, dostępnego pod adresem: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20080811&typ=my&id=my91.txt. Sam Posacki wspiął się na wyżyny głupoty, zaryzykuję nawet i powiem, że chyba przebił niedoścignionego Ryszarda Nowaka. Znacie to uczucie? Kiedy rozmawiacie z naprawdę głupim człowiekiem i nie wiecie, jak mu powiedzieć, że się myli? Bo co powiedzieć Posackiemu? Że o thrash metalu czytał na wikipedii? Bo według niego thrash metal „zajmuje się” horrorami, okultyzmem i satanizmem. Biedna Metallica. A NSBM? Brawo! Posacki poczytał także o Vargu i napomknął, że oprócz pogaństwa propagował narodowy-socjalizm. Ciekaw jestem, czy cokolwiek Varga słuchał. Proponowałbym jednak Posackiemu zmienić temat, bo akurat narodowy socjalizm jest Kościołowi szczególnie bliski z racji brata bliźniaka – Telewizji Trwam.

O ile Posacki w kwestii Burzum się nie myli (ale pytanie: co z tego? Vikernes jest chory psychicznie, odsiaduje wyrok w więzieniu za morderstwo i dziękuje Hitlerowi, że najechał Norwegię, bo ta rządzona była przed żydowskie lobby), to już następne kwiatki wołają o pomstę do nieba, że przytoczę tu jeden cytat: „Death metal z kolei promuje śmierć w każdej postaci”. Posacki… ty jesteś głupi, czy jak?

Nie koniec rewelacji – dostaje się też, o zgrozo, naszej polskie literaturze i oczywiście, grom komputerowym. Mowa o znanym w środowisku sataniście, Andrzeju Sapkowskim (razem gwałcimy koty na grobach, w gruncie rzeczy spoko ziom) i jego bluźnierczym dziełom, poprzez które doświadczamy palca (i przyrodzenia) Szatana. Saga o Wiedźminie doczekała się również gry pt. The Witcher, gdzie można chędożyć, chlać i mordować nie gorzej jak literacki odpowiednik multimedialnego Geralta z Rivii.

Szkoda, że Posacki nie pisze o Harrym Potter, który przecież zwykle osadzony zostaje jako narzędzie wiedźmy Rowling do deprawacji młodych umysłów (z samą Rowling też sypiałem, smarowaliśmy się krwią po tyłkach i siadaliśmy na grobach biskupów, a potem podziwialiśmy wspaniałe odbicia naszych pośladków na marmurowych płytach). Widać Potter już wystarczająco klechy skompromitował.

Posacki nie daje za wygraną i freudowskim kompleks penisa konsekwentnie kompensuje kompromitacją. Oto o satanizm posądzony zostaje szwedzki Clawfinger (jeden z najlepszych koncertów na tegorocznym Woodstocku, na marginesie mówiąc), bo przecież zespół ten utrzymywał mniejsze lub większe kontakty (pedały!) z takimi satanistami jak: „Faith No More, Alice’em Cooperem, Ozzym Osbournem, Megadeth i Paradise Lost”. Dalej dostaje się Panteon Rococo (grający bardzo skoczne i pozytywne ska) za jakichś pentagram na ich stronie. Obrywa tez Acid Drinkers. Doprawdy, nie wiem, co wspólnego mają Kwasożłopy z satanizmem, ale wie to Posacki. Nie zdradza nam tego, bo szybko zmienia temat – to po chuj to pisałeś, panie Posacki?

Na zakończenie następują bardzo trudno do zanalizowania fragmenty, bo Posacki rzuca wikipedyjną wiedzą na lewo i prawo (głównie na prawo), nie czyniąc zresztą zapowiadanej syntezy. Ot, po prostu powiedział co wiedział. I zakończył jakże wzruszającym truizmem, którego nie powstydziłby się żaden ksiądz niezdrowo zbliżający się do dzieci:

„Taki egzystencjalny wybór decyduje o zbawieniu wiecznym. Należy więc pomóc młodzieży we właściwej decyzji, tej młodzieży, która jest zasadniczo dobra i szlachetna, ale bardzo zagubiona”.

Tym jakże rozwijającym fragmentem pragnę zostawić wasze dusze w spokoju. Pamiętajcie – Szatan czeka, Szatan kusi, Szatan nie jeździ do Lednicy. Bądźcie zdrowi, realizujcie postulaty Naszego Dziennika, pamiętajcie o Katyniu, uważajcie na masonów i Alice Coopera. Nie czytajcie Sapkowskiego – najlepiej wyrzućcie wszystkie jego książki, natomiastprenumerujcie wspomnianą już gazetę oraz może Gościa Niedzielnego. Jedynymi książkami, jakie możecie czytać, to świetnie napisane przewodniki księży, np. „Przewodnik po życiu seksualnym” napisanym przez bardzo doświadczonego w tym temacie księdza. Idźcie i rozmnażajcie się, ale uważajcie, bo w waginie i w spermie mieszka Szatan.

Tekst napisany po przeczytaniu notki na http://irethh.wordpress.com/

Written by c y n i k

sierpień 12, 2008 @ 6:06 pm

Odpowiedzi: 19

Subscribe to comments with RSS.

  1. Tylko nie każ mi wyrzucać Sagi!

    Mała inspiracja? ;)
    A tak w ogóle to ks. Posacki pisał o Potterze, nawet podałam link w notce. Jakże był to ciekawy artykuł, polecam, można się uśmiać.

    irethh

    sierpień 12, 2008 at 9:18 pm

  2. A właśnie, zapomniałem dodać, kto mnie “natychał” do napisania tego tekstu. Zaraz dodam stosowną adnotację. ;)

    c y n i k

    sierpień 12, 2008 at 10:11 pm

  3. O, nie pomyliłam się.
    Miło tak kogoś natchnąć ;-)

    irethh

    sierpień 12, 2008 at 10:18 pm

  4. Witam serdecznie, czytam Twoje teksty już pewien czas (z polecenia jednej z Twoich czytelniczek, kosy1) z niekłamaną przyjemnością, rację miała kosa1, że bardzo dobrze się Twoje wpisy czyta, zostanę pewnie na dłużej. Ale dość smarowania:)

    Wracając do wpisu trudno mi tutaj z Tobą dyskutować, bo w zasadzie to co napisałeś, jest uzewnętrznieniem tego, co sam myślę o tym wszystkim. Polska jest bardzo trudnym krajem dla osób, które niekoniecznie chcą, jak “tradycja każe”, bezwiednie uczęszczać sobie do kościoła, “pobierać” sakramenty i tym podobne pierdoły. Generalnie wygląda to tak, że jedynie jako zdeklarowany fundamentalista katolicki ma się tutaj szanse na spokojną egzystencję, inaczej zawsze znajdzie się ktoś, komu się nie spodobasz mniej lub więcej. Z Kościołem rozstałem się wiele lat temu i dobrze mi z tym, jednak mimo upływu lat ciągle czuję się czasem jako niemal zbrodniarz, bo wyrażam się neutralnie (wcale nie negatywnie! zostawiam to dla siebie dla świętego spokoju) o Kościele i nie rozpływam się w zachwytach. Trudno, żyć z tym trzeba.

    Zabawnie napisałeś o wszystkich tych “szatanistach”, którzy sprowadzają nas na złą drogę. Lord Burzum to rzeczywiście jedyne chyba trafienie tego nieznanego mi pismaka, bo Vikernes mocno pojechał, jednak reszta… Pamiętasz historię z tym sławetnym koncertem w Krakowie, niestety nie pamiętam zespołu, gdzie skandal się rozpoczął na cały kraj, bo tam i gołe panienki na scenie, i krew, i pentagramy? Byłem zszokowany zadymą, jaka z tego powstała, szczególnie że zaangażowanych w zadymę ludzi nigdy na takim koncercie nikt nie oczekiwał ani nie zmuszał, by tam mieli zaglądać. Przykro mi było niezmiernie, że znów ktoś chce nam dyktować, czego słuchać. Kiedy byłem nastolatkiem, przechodziliśmy swoje różnorakie fazy dojrzewania, ja z kumplem łaziłem po miasteczku w płaszczu do ziemi, na czarno, bawiło nas to. Jakież zdziwienie, że obcy ludzie szybko donieśli moim rodzicom, iż krążę w niecnych, satanistycznych zamiarach po ulicach, deprawując dzieci pewnie. Dobrze, że nikt nie wymyślił, iż gwałcę koty na cmentarzach.

    Minęło sporo lat, człowiek trochę się uspokoił, nie jednak ze względu na presję otoczenia, a po prostu teraz spoglądając na ten czas była to durna dzieciniada. Nie chodzę na czarno, nie dymam kotów, jednak ciągle chętnie wracam do jakiejś porządnej młócki, chyba zawsze będę wracał, przy czym death metal (typu amerykańskiego) i grindcore to moje ulubione dania. W dupie mam co jakiś Pasecki czy inny Posecki o tym myśli. Gorzej, że po wspomnianym koncercie zaczęła powstawać jakaś debilna lista satanistycznych zespołów i mieliśmy kuriozum tego typu, że najlepsze polskie kapele metalowe (w ogóle też najlepsze, bo reszta w kraju to syf w zasadzie) więcej koncertowały za granicą niż u nas, bo tutaj miały wszędzie zakazy. Co to za kabaret?

    Długo jeszcze ludzie będą u nas zacofani, fundamentalistycznie zakochani w katolicyźmie i narodowej dumie, długo to się nie zmieni. I trzeba się z tym pogodzić.

    Przepraszam BTW za bardzo długi komentarz;)

    Pozdrawiam serdecznie!

    finwe.isilra

    sierpień 13, 2008 at 5:57 am

  5. Hej,
    dzięki za komentarz i polemikę pod inną notką.
    Ja… cóż… ateistą jestem od wielu lat – tym się jednak różnimy, że jestem antyklerykałem. Nie, nie czytam “NIE” czy “Faktów i Mitów”. Skrajne lewactwo działa na mnie równie alergicznie co prawica. Nie rzucam też w księży śnieżkami ani nie okradam kościołów. Moje bycie anty ogranicza się raczej do świadomego poglądu, który akurat niebezpiecznie polemizuje z Kościołem.

    Co do Burzum – zastanowiłeś się, po co ksiądz w tekście traktującym o Przystanku Woodstock zawarł informację o fali NSBM? Wypisał Burzum, ale także nasze rodzime kapele – po co to zrobił w tekście, który ma być chyba formą sprawozdania z Woodstock. Jeśli przed czymś miałby ksiądz przestrzegać, to raczej przed narkotykami, alkoholem, lewactwem rzucanym ze sceny i Kriszną. To skąd u diabła w tym tekście neonaziści? Ano stąd, że czytelnik Naszego Dziennika owych zespołów nie zna, nie zna ich fanów, nie zna targetu – z miejsca więc Woodstock staje się sceną dla Burzum (które nie istnieje) czy Graveland. Tak oto z pacyfistów zrobili nazistów. Siła słowa.

    Co do sławnego koncertu. Ekhm… chciałemna niego jechać – Gorgoroth. Nie wyszło, bo za daleko od mojego aktualnego miejsca zamieszkania, a ja za mały szatanista byłem ;) Co zaś się tyczy całej tej zadymy – owszem, mam takie samo zdanie. Impreza biletowa temu już służy, że akceptujemy pewne zachowania. Jadąc na Slot Art również musiałem akceptować to, że każdego ranka budziły mnie okrzyki wykładowców: “CZY PRZYJĘLIŚCIE JEZUSA?! PYTAM, CZY PRZYJĘLIŚCIE JUŻ JEZUSA CHRYSTUSA?!”

    Autorem wspomnianej przez ciebie listy satanistycznej jest Ryszard Nowak. Z wykształcenia hotelarz. A jeśli ktokolwiek myśli, że można w tym kraju bezstresowo słuchać rockowej muzyki, to niech sprawdzi, co działo się na tegorocznej edycji Alternatywnej Twierdzy, którą odwołano dzięki wspaniałomyślnym działaniom katolików. Brzmi jak spisek!;) [ czytajcie notkę pt. "Piorun trafił w elektrownię?": http://twierdza.electro-robot.com/2008.php?AT=7e913305e6b309548ce2201a060e8665 ]
    I potem trzeba się wstydzić, bo Diary of Dreams (gwiazda) komentuje sprawę na arenie, że tak to ujmę, międzynarodowej: http://www.diaryofdreams.de/index2.php?lg=en

    A długie komentarze lubię. Znaczy, że ktoś ma cokolwiek do powiedzenia ;)

    c y n i k

    sierpień 13, 2008 at 3:26 pm

  6. zastanawiałeś się kiedyś (być może wiesz?) o czym śpiewają metale w świecie buddyzmu, hinduizmu, czy wszystkich innych kultur nie związanych z chrześcijaństwem? może nie ma takich, nie wiem… bóg i szatan to figury stylistyczne, z książki napisanej przez ludzi, o ludziach, dla ludzi… służą manipulacji (czytaj inżynierii społecznej)… pytanie tylko jak bardzo odbiorcy są podatni na tę manipulację… jedni mają świadomość, inni nie… jedni czytają między wierszami, a inni wprost (takie blondynki, jak ja)… do czego zmierzam? nie wiem, chyba do tego, że nie ma co się przejmować tak bardzo co ktoś powiedział, napisał.. zrobił to w określonym celu… aby uzyskać zmierzony efekt… zwrócić na to uwagę, to dać mu wygrać… najlepszym sposobem na umieranie poglądów jest ich ignorowanie…

    skem

    sierpień 14, 2008 at 6:19 am

  7. @cynik: “Antyklerykał” – nawet sobie zerknąłem na Wikipedię, żeby zagłębić się w znaczenie tego pojęcia. Jako osoba, która stroni od Kościoła i z wielkim niesmakiem przygląda się mieszaniu tegoż do spraw “ziemskich” muszę przyznać, że jestem – nieświadomym! – antyklerykałem tak jak Ty. Zauważ jednak, że antyklerykalizm to nie to samo co ateizm – bo antyklerykał nie ma tak po prawdzie nic przeciwko religii czy wierze w cokolwiek, ma coś przeciwko zaangażowaniu instytucji religijnych w rzeczywistość “pozareligijną”. Jesteśmy więc w tym samym ugrupowaniu.

    Nie jestem jednak ateistą – ateizm niestety zawsze wydawał mi się trochę zabawny, bo ateiści to ludzie, którzy “wierzą w niewierzenie”, że tak się wyrażę, zresztą – bez obrazy, naprawdę – ateiści są trochę podobni w swoich akcjach do gejów – manifestują nachalnie swoje poglądy, rozgłaszają wszem i wobec, jacy to z nich krytycy religii (choćby Dawkins, który jest po prostu słaby, ma słabe argumenty i który chyba tylko jeszcze bardziej szkodzi obrazowi ateisty). A mnie to nie interesuje, podobnie jak to, że ktoś jest homoseksualistą. Oczywiście tutaj generalizuję i nie chcę Ciebie absolutnie tym dotknąć – jednak przyznaj, że w tym tkwi ziarnko prawdy?

    finwe.isilra

    sierpień 14, 2008 at 3:43 pm

  8. Antyklerykał to nie ateista, ale spokojnie możesz być antyklerykalnym ateistą ;)

    Ateizm wydawał ci się zabawny? A co zabawnego jest w ateizmie? Wiara w niewiarę? Cóż to za dualistyczne myślenie – czyli można albo wierzyć albo wierzyć w niewiarę? Ja nie wierzę w niewiarę – ja jestem cholernie przekonany, a w swoim daleko posuniętym egoizmie nie ma miejsca na wątpliwość ;P

    Nie wiem, nie zauważyłem, aby ateiści jakoś specjalnie działali na rzecz ateizmu (oprócz internetu i dedykowanych wortali) – nie ma parad, a jeśli są, to jedna na rok. I nie dostrzegam tu nic złego. Podobnie z gejami. Więc nie widzę w tym ziarnka prawdy. Przeszkadza ci parada? Okno zamknij. Mają prawo manifestować te swoje poglądy do końca świata. I należy im się to, bo gej, jako człowiek, powstał stosunkowo niedawno. Nikt ci się z tą paradą nie narzuca. Zabawne, że zawsze heteroseksualiści, rzekomo tolerancyjni, mówią: “Ja do gejów nic nie mam, jeśli nie zachodzą mnie od tyłu” – i tym podobne historie. Cóż za przekonanie graniczące z pewnością drzemie w naszych heterykach, że gej czyha na ich biedną i niewinną pupę.

    c y n i k

    sierpień 14, 2008 at 4:19 pm

  9. finwe: ateista to taki ktoś, kto odpowiedzialnością za własne życie obarcza siebie, a nie wymyślone istatty, nie szuka usprawiedliwienia w losie tylko w swoich wyborach… nic w tym zabawnego… słabi chwytają się wiary, że to co im się przytrafia to sprawa boga albo antyboga, silniejsi radzą sobie ze sobą sami…

    skem

    sierpień 14, 2008 at 9:13 pm

  10. @cynik: Możesz być antyklerykalnym ateistą, ale nie musisz, można być antyklerykałem tylko, to preferuję ja sam;)

    Parady ateistów to oczywiście przesada, nie napisałem że takie się odbywają (a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, bo nieszczególnie się tym interesuję). Nie napisałem też, że w tym coś złego, jeśli ateiści tak nachalnie demonstrują swoje przekonania. Akurat miałem na myśli internet – nie wiem, czy odwiedzasz taki sobie portal, który zwie się Wykop. Jestem tam stałym bywalcem i bawi mnie wrzucanie tam linków Dawkinsa i tym podobnych, te flejmy, ta zażarta walka przeciw religii, gdzie się okazuje, że chyba każdy niemal użytkownik jest ateistą, z taką gorliwością ludzie nabijają się z religii. I po co to? Uważasz, że tylko religie mają dla siebie zastrzeżony fanatyzm? A ja widzę fanatycznych ateistów, i to mi się nie podoba, bo w końcu nikt mnie nie ma przekonywać do bycia tym lub innym człowiekiem. Fanatyzm jest tak samo groźny w chrześcijaństwie, islamie jak i wśród niewierzących.

    Nie mam naprawdę nic do gejów, przykład, który podałeś świadczy oczywiście o nietolerancji i nie ma nic wspólnego z neutralną postawą.

    @skem: Nie napisałem, że przekonania ateistów są zabawne, proszę nie wyciągaj nieprawdziwych wniosków z tego, co piszę. Napisałem, że dumne obnoszenie się ze swoimi przekonaniami jest zabawne. Każdy ma swoje, tymczasem ateiści uważają, że pozjadali wszystkie rozumy. Jesteś taki pewien, że masz rację? Gdzieś ostatnio widziałem prelekcję Dawkinsa, który na pytanie: a co jeśli się myli, odpowiedział: wtedy będzie palił się w piekle. Nie podoba mi się w ateistach to, że uważają się za nieomylnych, silnych, odpowiedzialnych za siebie, mówiąc krótko: ludzi idealnych. To niebezpieczne.

    finwe.isilra

    sierpień 15, 2008 at 12:30 pm

  11. Eh, to ładne, co Dawkins odpowiedział. A co miał powiedzieć? :)

    Zawsze się śmieję, gdy ktoś mi zadaje pytanie, a co jeśli Bóg istnieje? Odpowiadam, że zostanę zbawiony. Za dobroć jaką niosę swym serduszkiem :) Przeklinam, palę, piję i nie robię tego po bożemu, ale wydaje mi się, że skoro Bóg ma być tak super potężny i tak super inteligentny, to nie patrzy akurat na to, czy dana owieczka mówi słowa na “k” i “p”… Bo jeśli tak miałby oceniać ludzi to… dałbym mu w mordę na wejściu i poprosił o windę do piekła.

    Co do Dawkinsa:
    http://krutki.blogspot.com/2008/08/top-100-wiatowych-intelektualistw.html

    ;)

    c y n i k

    sierpień 15, 2008 at 5:51 pm

  12. Cóż, Dawkins mógł odpowiedzieć, że się NA PEWNO nie myli…

    Zgadzam się z Tobą pod względem tego co napisałeś – dlatego w ogóle z Tobą dyskutuję, bo jak widzę nie jesteś kolejnym zapalonym ateuszem, który w trakcie dyskusji sam zaczyna bezładnie się plątać. Nie uważam, że Bóg (jeśli istnieje, niezależnie w jakiej formie) interesowałby się tym, czy piję (bo piję), palę (też) i wyrażam się niezbyt “porządnie” (a rzucam w rozmowach mięsem dość często). Tak jak napisałeś – nawet jeśli to kpina z Twojej strony, mam nadzieję, że jednak nie – liczy się kim jesteś i co czynisz. Słowa? A co nam po słowach…

    finwe.isilra

    sierpień 15, 2008 at 7:03 pm

  13. Przerysowany pogląd nt. trudnego życia w sklerykalizowanym kraju.
    Dobrze wiesz, że jest to mit, który sam podtrzymujesz. O wiele trudniej deklaruje się przywiązanie do wiary i życie zgodne z nią. Media są skrajni antykościelne, ‘elyty’ tez nie popierając ciemnogrodu.
    Sam dokonałem oficjalnego aktu apostazji (wystąpienia z kościoła) zgodnie z kodeksem kanonicznym i nic złego mi się nie stało. Żona wierząca, córka ateistka, syn za moją zgoda nie chodzi na katechezę w liceum i nikomu się krzywda nie dzieje i nikt nie jest napiętnowany.
    Skoro możesz być antyklerykałem to tylko znak, że Polska jest krajem tolerancyjnym. Myślę też, że nie straciłeś z tego powodu pracy, czy jakiekolwiek inne szykany Cię nie spotkały.

    Lunetarius

    sierpień 17, 2008 at 12:45 pm

  14. @ cynik
    Jak wiesz jestem katoliczką i to zdeklarowaną, ale i tak czuję się często wśród ludzi w “katolickim kraju” jak kosmitka (bez odwołań do Daenikena :) ). To nieprawda, że żyjemy w katolickim matriksie – to, co napisałes pokazuje jak bardzo mocno masz wbite w głowę medialne stereotypy. Problem polega na tym, że jesli ktoś na poważnie próbuje żyć Ewangelią (a jest trochę takich ludzi w Polsce) dostaje z mety tabliczkę: “psychiczny” i ląduje w szufladce pt.”nie tykać”. Czemu? Bo, jak to świetnie opisałeś, zachowania typu: czystość przedmałżeńska, ograniczenie alkoholu, unikanie narkotyków, rezygnowanie z dróg na skróty typu łapówa są uznawane za głupotę i postawę żałosną (mam wrażenie zresztą, że tak właśnie widzisz tych z Lednicy).
    Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz – jest jakoś tak, że ci najbardziej wartościowi ludzie w Kościele są najmniej zauważalni, pozbawieni nawet tej delikatnej pociechy jaka ty możesz czerpac ze swojej postawy buntownika. Dostają w d… od ludzi Kościoła i obrywaja pogardą zbuntowancyh poza Kościołem. I uważam, że to nie fair, że wrzuca się do jednego worka ludzi traktujących wiarę jako przykrywke dla swoich politycznych działań i osoby, które dlatego, że kochają Boga, potrafią przyjąć swoje kalectwo czy pokonac nałóg. Jeśli nie podobają ci się poglądy pierwszych, to ich krytykuj, ale nie pisz, że oni sa całym Kościołem.

    ewiater

    sierpień 17, 2008 at 4:52 pm

  15. Polski ortodoksyjny katolicyzm to paranoja, zaś sataniści, nawet ci “łagodni” to totalne świrusy…
    Normalni ludzie trzymają się z daleka od jednych, i drugich.

    Moon

    sierpień 17, 2008 at 8:06 pm

  16. finwe: podałam Ci tylko definicję ateizmu, która do mnie pasuje…. nie jestem idealna, nigdy nie będę… bo nie chcę być… idealizm jest nudny… ciekawa jestem natomiast jednego: co jeśli bóg nie istnieje?

    skem

    sierpień 18, 2008 at 8:08 am

  17. @skem: W porządku, nie mamy o co się bić;) Co jeśli Bóg nie istnieje? Nie wiem, odpowiem szczerze. Ze względu na moje prywatne zainteresowania (rzuć okiem na mojego bloga, zrozumiesz o co chodzi) patrzę na sprawę w trochę innym kontekście, niż większość wierzących czy niewierzących. Kiedy poznasz trochę faktów o otaczającym nas Wszechświecie, jego niezwykłym skomplikowaniu i pięknie, trudno naprawdę oprzeć się wrażeniu, że wszystko to jest efektem tylko chaosu i przypadku. Skłaniam się do ostrożnej wiary w jakiś wszechobejmujący mechanizm, nazwijmy go “Sternikiem”, który poukładał te cegiełki, przynajmniej na początku, potem już tylko się przygląda. Tylko i aż tyle, nic więcej.

    A jeśli tego Sternika nie ma? Żyć trzeba, z wiarą lub niewiarą, cóż, kiedy umrę będzie za późno na dywagacje.

    Pozdrawiam!

    finwe.isilra

    sierpień 18, 2008 at 11:35 am

  18. Lunetariusie, to piękne, że tobie się udało, że w twojej rodzinie dzieci nie muszą użerać się ze nienaruszalną ścianą rodziców, ale widzisz, nie wszyscy mają tak bajeczne życie. Owszem, trochę przesadzam – bo już taki mam styl pisania – ale nie na tyle, by uznać mój pogląd za bzdurę. Widzisz, rzeczywiście dzisiaj dostrzegalna jest moda na bycie, delikatnie mówiąc, negatywnie nastawiony do instytucji z rodowodem co najmniej średniowiecznym, ale to nie przesądza sprawy. Bo ta moda minie. Sytuacja rzeczywiście uległa poprawie – ja pamiętam, że kiedyś ateistów można było usłyszeć w telewizji w charakterze dziwolągów, tak jak dzisiaj zaprasza się feministki.

    Moim celem (celem? ja wcale do tego nie dążę…) jest nie to, aby o ateizmie mówiono wszędzie, żeby go propagowano i wpajano dzieciom – nie – moim celem jest to, aby ateizm stał się tak normalny, tak zwykły, tak wyświechtany, że w gruncie rzeczy stałby się niewidzialny i jakiekolwiek selekcjonowanie ze względu na wiarę czy niewiarę przestałoby być argumentem propagandy jednej czy drugiej strony. I tego życzę innym religiom.

    finwe.isilra, zaglądam ostatnio na http://www.cytadela.net.pl, ale o trudnych rzeczach tam piszesz, a ja jestem, no… darmozjadem humanistycznym ;)

    Pozdrawiam

    c y n i k

    sierpień 20, 2008 at 10:47 am

  19. @cynik: Dzięki za odwiedziny, zaskoczę Ciebie chyba jednym, i to bardzo – jesteśmy sobie pod względem, hmmm, wykształcenia, o wiele bliżsi niż mógłbyś sądzić na podstawie tego, o czym piszę na mojej stronie. Jestem (ha!) filologiem, tyle że nie naszego pięknego języka ojczystego, a paplaniny wrednych Germanów (uściślając – niemieckiego). Coś nas więc łączy. A na swojej stronie… piszę z zamiłowania, mimo iż duch też jak najbardziej humanistyczny i nie po drodze mi z magią liczb i wzorów (co po ostatnich wpisach u mnie chyba widać nader wyraźnie).

    Pozdrawiam również serdecznie:)

    finweisilra

    sierpień 20, 2008 at 1:45 pm


Dodaj komentarz