Zemsta Murzyna z Atrapy II
Porobiło się w tej Polsce, w tej ziemi. Straszne rzeczy, straszne dyskusje, dialogi, monologi, pikiety, wystąpienia, megafony, ach, splendor, po stokroć, splendor! Życie ostatnimi czasy raczy nam niezwykłą ilością punktów spornych; nie wiem, czy zauważyliście, ale TV aż huczy od dyskusji między kobietami a mężczyznami, między liberałami a tradycjonalistami.
I różne rzeczy, różne argumenty przytaczane – nie tak dawno pisałem o Murzynie z jeleniogórskiego klubu Atrapa, co wszedł do środka i doznał deja vu z Apartheidu. Szybko okazało się, że niewinny czarny Murzyn był całkiem białym Murzynem, bo ponoć on zachowywał się „skandalicznie” i praktykował „chuligańskie wybryki”. To ja sobie myślę: zaraz, Murzyn czarny zachowuje się skandalicznie w klubie białym, dla białych, podrywa białe dziewczęta, obraża białych facetów… Toż to atrapa Murzyna, jak nic! Toż to zupełny Polak z krwi i kości! On chciał, wiecie, po swojsku, po polsku się zachowywać, a wy do niego z takim niezrozumieniem, naprawdę, wstyd, wstyd…
Takim Murzynem z Atrapy są też ostatnimi czasy kobiety – aż, porobiło się, porobiło. Dyskusje w telewizji o tym, jaki status ma Kościół w XXI wieku to tak naprawdę dyskusje o paru spornych punktach – m.in. aborcji. Widziałem nie tak dawno wymianę poglądów między paniami z różnych instytucji dla matek i dziecka i panami z PiS. Różnica wiedzy jest porażająca – no bo spójrzmy prawdzie w oczy – co taki polityk PiS wie o aborcji czy chociażby o problemie samotnej matki czy środkach antykoncepcyjnych dla młodych? Zero, zupełna papka ideologiczna, jakieś idee, powoływanie się na tradycje – kurwa – ci tu o tradycji, a tam rodzą piętnastolatki, ci tu o tradycji, a tam matka rodzi szóste dziecko pijanemu mężowi, ci tu o tradycji, a tam kurwa życie, samo życie. Kobiety więc miażdżyły w dyskusji panów z PiSu i tych innych takich wynalazków. Na co dzień stykają się z rozmaitymi problemami, to i nazbierało im się argumentów. 1:0 dla aborcji.
Inny problem, szalenie aktualny, to wspomniana wyżej tradycja zestawiana z pędem ku nowoczesności, nowoczesnemu humanizmowi i wreszcie, ku nowoczesnej wolności. Otóż, KRRiT to bardzo przeze mnie lubiana organizacja. Nikt nie wie po co są; chyba tylko po to, żeby przyjmowali telefony od Radia Maryja i LPR. Okazało się bowiem, że psie kupy i polska flaga to złe połączenie. Połączenie godne kary. I tym sposobem, za wtykanie w psie kupy polskich flag zostanie ukarany Kuba Wojewódzki.
Mi się już naprawdę nie chce pisać setny raz o wolności słowa i o tym, że w Polsce to fikcja, że wciąż aktualne są bzdurne przepisy o obrazie uczuć religijnych i że dystans do siebie (i do swoich wartości) sprzyja rozwiązywaniu konfliktów. Taki dystans ma Kuba, dystansu nie ma cała psia kupa, o przepraszam, cała Polska. Widać za wcześnie jeszcze na Kubę.
Czasami zastanawiam się, jakim idiotą trzeba być, żeby obrażać się za powieszenie fallusa na krzyżu, za meteoryt na papieżu czy chociażby polską flagę w psiej kupce. Naprawdę, ja to oglądam w telewizji, czytam o tym w gazetach, internecie i na mojej twarzy pojawia się uśmiech, czasami nawet salwa śmiechu – w żadnym razie nie wywołuje to u mnie oburzenia czy gniewu. A jeśli nawet, czasami, to jest to mój gniew i moje oburzenie, które zostawiam dla siebie. Przygnietli Papieża? Przygniećcie więc Kubę Wojewódzkiego. Ale nie zakazujcie, gnojki, komukolwiek jakiejkolwiek ekspresji – bo po pierwsze, z całym szacunkiem, chuj wam do tego, po drugiej, z całym szacunkiem, kto powiedział, że macie rację i że wy, akurat, jesteście najmądrzejsi?



Myslałem że “wulgaryzm”, a tu “siano we łbie”… Żegnam.
Żegna się, a nawet dzień dobry nie było.