Archiwum dla sierpień 2006
Sieciowy fałsz dla idiotów
Mówi o sobie, że jest teistą. Twierdzi też, że kto nie odwiedza jego stron, traci czas, kto nie pyta o siebie, także. Jeśli już zdecydujesz się, drogi użytkowniku, na wejście i przeczytanie “prawd” zawartych na jego stronach, to “Nawet jeżeli nie zgadzasz się z moją interpretacją, zastanowienie się nad poruszanymi tutaj zagadnieniami, będzie miało bardzo pozytywny wpływ na twoją świadomość”. Ali Baba, użytkownik internetu, który prowadzi serwis zapełniony kłamstwami i przeinaczeniami broni się przed zarzutami o fałsz i bałwochwalstwo argumentami, że on wie lepiej.
Kretynizmów na stronach Alibaby nie ma końca. Obok antywolnomyślicielskich postaw i nawoływań do “nawrócenia”, prorok ten stwierdza, iż naukowcy nie mają pojęcia o swojej pracy, a on (nastolatek robiący błędy ortograficzne) wie lepiej. Stwierdza on np. iż “hedonizm jest chorobą duszy” (litości… czy zawsze Pan Ali Baba pisze o czymś, nie znając nawet definicji hedonizmu?), że “lizanie dupy nie jest postępowe” (autentyczny tytuł artykułu)…
Strona przepełniona antyhomoseksualnymi treściami, antyheretyckimi i antyateistycznymi. Ali Baba stawia na prawdziwą krucjatę przeciwko zdrajcom Narodu Polskiego. A czy jeśli już przeczytamy jego artykuł, to mamy szansę na polemikę? Nie. Ali Baba boi się podjąć dyskusji w obawie przed sromotną porażką. Nie zauważył jednak, że takową dawno już poniósł.
Adresy strony nie podam, by nie robić reklamy.
Szukam sekty!
Szukam sekty. Od jakiegoś już czasu; krążę po ulicach, po melinach, chodzę na koncerty i pytam znajomych. Szukam jakiejś sekty. Choćby małej, malutkiej. Takiej tyci tyci. Na pewno gdzieś musi tu być.
W telewizji i w dziennikach, w wiadomościach i w radiach. Wakacje, sezon na truskawki, na czereśnie i na sekty. Wszędzie sekty, wszędzie zło i Szatan. A ja, biedny, opuszczony – szukam tej sekty swojej, szukam jej, tych zakapturzonych ludzi, którzy przy świecach modły odprawiają. Szukam i nie znajduję.
Zaufajcie mi – naprawdę jej szukałem – na Przystanku Woodstock, wylęgarni sekt, pytałem się ludzi. Chłopak w długich włosach popukał się w czoło i odszedł z kpiącą miną. Z punkowcem nie miałem już takiego szczęścia – kazał mi spierdalać, bo inaczej będzie destroy. Ktoś inny poradził Krisznę, ale oni nie mają takich fajnych tajemniczych rytuałów, a i jedzenie, w zależności od pory dnia, różne.
Więc szukałem dalej. Znajomi zaczęli coś podejrzewać, że wstąpiłęm do sekty. Mówiłem im, że to nieprawda, ale nie chcieli słuchać. Mówili: “Ratuj się, póki możesz. Z nimi nie ma żartów.” Z jakimi innymi? Przed kim mam się ratować, skoro nikt nawet nie chce mnie spaczyć.
Pomyślałem, dam ogłoszenie do gazety, ale wydało mi się to przesadą. Bo co napiszę: “Szukam sekty – Dorian”. Albo mocniej: “Szukam sekty. Kurwa mać. – Dorian.” Może by zadziałało. Może jakiś mroczny kapłan się zgłosi: “Ja z ogłoszenia”. Albo mocniej: “Ja z ogłoszenia, kurwa mać!”.
W Wiadomościach mówili o ofiarach. Katolickie ośrodki straszą statystykami. Gdzie te tysiące zaginionych i poszkodowanych? No tak – gdzieś są. A gdzie te setki działających organizacji, gdzie te nabory letnie? Mam dostarczyć CV? Maturalne świadectwo?
A może świadectwo chrztu?
(albo mocniej…)
Po pierwsze: nie demonizuj.
Mówią o sektach i o zatraceniu; seks bez prezerwatyw nazywają grzechem ciężkim, a aborcję morderstwem. Związki seksualne są atakiem masonów, a sami masoni antychrystami. Masturbacja to zło, jak zło to Szatan. Gdybyś ty, człowieku, miał wymyślić na nowo definicję moralności, perwersji i zła, to jakby one brzmiały?
Pamiętam jedną z katechez w szkole podstawowej. Katechetka mówiła o samogwałcie. W głowie natychmiast zabłysła konotacja – samo g w a ł t. Pamiętam, że grzmiała zupełnie poważnie. Machała rękami i powoływała się na Jezusa, który zapewne trzymał ręce na kołdrze, nie myślał o kobietach, a sikał bez dotykania penisa. Samogwałt. Cóż za propagandowa neosemantyzacja kłamców.
Brak poszanowania niedzieli i świąt jest grzechem. Grzechem jest pogarda dla Kościoła i nieobecność na mszy świętej. Grzech to zło. Człowiek jest dobry i wystrzegać zła się musi. Cóż za filantropia godna największych wolnomularzy.
Demonizowanie i neosemantyzacja. Zmiana znaczeń wyrazów, kontekstów i sensów. To jedna z największych broni kleru. Już nie “masturbacja”, a “samogwałt”. Już nie “homoseksualizm”, a “pedofilia”. Już nie “aborcja”, a “morderstwo”. Wszystko jest grzechem, można powiedzieć. Wszystko jest grzechem, czego nie nakazuje Pismo i kler. Zło tkwi w nas, na przekór papieżowi.
I wiecie co? Pielęgnujcie to zło. Jest więcej warte, niż “dobro” Kościoła.


