Archiwum dla kwiecień 2006
Ten biedny koniec świata…
Religia umiera!, straszą kapłani w ambonach, wątki na katolickich forach, prawicowi politycy w mediach i o.Rydzyk. Trzymają się kurczowo swoich stanowisk wrzeszcząc, że przeciwko nim zwrócił się cały świat. A tymczasem świat poszedł tam, gdzie więcej dają.
Takie wypowiedzi mają oczywiście wzbudzić w społeczeństwie trwogę. Bo jak to umiera? Naprawdę umiera? Kto ją zabija? Sam muszę przyznać, chwytliwe te okrzyki, choć przypominają jedynie ostatnie tchnienie.
Religia z założenia (archetypy dobrego chrześcijanina w Biblii) jest dla biednych. Tam, gdzie dzieje się źle, gdzie jest głód i ubóstwo, gdzie wojny dziesiątkują ludność i gdzie władza kłamie, tam paradoksalnie wciska się Bóg. Nie jest to regułą – często przecież wojna załamuje wiarę żołnierzy, głód zabiera Boga matkom, a ubóstwo potrafi pozbawić złudzeń każdego wiernego.(który zapomina, iż po śmierci za biedotę będzie wynagrodzony).
Kościół Katolicki, nam najbliższy, sięga po rozmaite środki, by zatrzymać przy sobie ludzi (kto, przy zdrowych zmysłach pozbywa się sponsorów?). Co ciekawe, działania Kościoła wywołują efekt odwrotny. Dla przykładu: potępienie Kodu Leonarda da Vinci (książki i adaptacji), jak też Harry'ego Pottera (oskarżenia o satanizm to nie byle co!) nie znalazły przychylnej opinii społeczeństwa, bo przecież te książki są ogólnie cenione i wręcz wielbione. Kościół więc przekonał się, że autorytet Jezusa nie ma szans przy zaklęciach Avada kedavra Pottera. Sięgnął po inne środki.
W Polsce na przykład, znieważył Jurka Owsiaka, inny autorytet moralny młodych. Walka o wzór i naśladowanie trwała kilka lat, by wreszcie teraz (po procesach z RM) Kościół odciął się od o. Rydzyka i poniekąd poparł Owsiaka i 500 tysięcy ludzi na jego koncertach. Aczkolwiek, skaza pozostała – znów bowiem zaatakowali coś, co społeczeństwo kocha i lubi.
Pomijając walkę o autorytety, warto tu sobie uzmosłowić to, co w ogóle głosi już nie Biblia, a sam Kościół. Aseksualność, ba… wręcz potępianie seksualności (oczywiście, uogólniam.) w tym seksu oralnego, analnego, seksu z zabezpieczeniem, czy wreszcie homoseksualizmu, transseksualizmu nie przysparza Kościołowi wyznawców, bo powszechnie wiadomo, że seks oralny jest dobry na wszystko.
Przyrównywanie Jezusa Chrystusa do roli współczesnego człowieka jest czystym idiotyzmem, bo jak Kościół głosi, Jezus seksu oralnego nie uprawiał, nie mógł być też gejem, choć niektórzy głoszą, że mógł być rastamanem. Panowie, tak na chłopski rozum – komu wy chcecie koronę cierniową na głowy wciskać? Wyznawcom supermarketów?
Teiści biją na alarm – Jezusa znów krzyżują, palą kościoły i chrześcijan lwom na pożarcie rzucają. A jednak kler nie widzi, bo też widzieć nie może, że tymi lwami są oni sami.
Zapraszam.
Nie lękajcie się!
W Warszawie z inicjatywy Racji PL odbył się marsz antyklerykalny pod hasłami: “Dość państwa klerykalnego”, choć mi osobiście do gustu przypadło “Nie lękajcie się!”.
Relacje z tej manifestacji znajdziecie w serwisie ateisty.pl (napisana przez Barta): http://www.ateista.pl/articles.php?id=157 .

Zdjęcia zamieszczone za pozwoleniem wortalu ateista.pl
Młodzi i gniewni.
Serwisy ateistyczne (i teistyczne także) mają to do siebie, że prócz ludzi, którzy chcą rozmawiać na jakimś, zwykle narzuconym przez administratorów poziomie, pojawiają się osoby młode, bardzo młode i często zbuntowane. Powiedziałem zbuntowane? Tak przynajmniej wypowiadające się.
Nie chcę tu pisać o tym, czy taki młody ateista w rzeczywistości jest ateistą i czy jego ateizm nie jest przejściowy. Zupełnie mnie to nie interesuje – bo to jego sprawa – bardziej przeraża mnie inna kwestia.
Czytając blogi świeżo upieczonych ateistów, czytamy o śmierci, o braku tolerancji, o pogardzie, o zagubieniu, o nienawiści nawet! Strony utrzymane w czarnych barwach, prowadzone przez postacie typu Sama12, Nikt14, Przeciwna, Opuszczona, Dark Angel i inne, na których przebijamy się przez często śmieszne, choć przecież pisane w bólu i tragizmie, strony: "Chcę się zabić", "Nienawidzę boga!", "Zemszczę się" lub to brzydko brzmiące "Jestem sam!". Od razu widzimy przed oczami kogoś młodego w czarnym stroju, czarnym make up i czarnym pentagramie. Przeguby zdobią szramy po żyletce, a szyja ugina się od krzyży czy pentagramów.
A przecież ateizm, w pewnej części opierający się na egzystencjalizmie, prowadzić powinien do szczęścia i dobrego humoru. Skoro decydujesz się na odrzucenie Boga, a tym samym rezygnujesz z oszukiwania samego siebie; dostrzegasz, że masz jedno życie, swoje życie, o które walczyć na żadnym sądzie nie musisz.
Nie chcę nikogo umoralniać, uczyć, pokazywać drogi, bo jak powiedziałem, mam to gdzieś – ja zwracam tylko uwagę. Ateizm to nie negacja życia, a negacja istnienia Boga i bogów.
Smerfy bajką szowinistyczną.
Bawiąc się metodologią krytyki feministycznej, można dojść do interesujących, często śmiesznych, kontrowersyjnych, ale na pewno zabawnych wniosków. Spójrzmy do czego doszła pewna grupa studentów z Wałbrzycha.
[Polemika z tym artykułem pod adresem: http://www.silesius.fora.pl/viewtopic.php?t=859 ]
Na początku zwróćmy uwagę na autora Smerfów. Jeszcze w wersji komiksowej stworzył je Peyo, choć w nieco innej postaci niż znamy je dziś. Peyo w swoich rysunkach opowiada nam, że dobry czarodziej Homnibus powołał je do życia w celu zdobycia Magicznego Fletu. Pomińmy samą historię i fabułę – ważne, że powołał samych… mężczyzn?
Płeć smerfa
Sama sprawa płci małych niebieskich istot w białych galotach nie jest do końca jasna. Jawią się one jako dzieci, a więc jako "ono". Dzieci w wielu kulturach są czymś między mężczyzną a kobietą – czymś oczywiście bez praw i bez tożsamości, o czym świadczą skodyfikowane dziś rytuały np. nadanie dowodu osobistego w wieku lat 18. Rzeczywiście, gdybyśmy przyjęli takie twierdzenie, nie byłoby to pozbawione racji. Smerfy początkowo są tylko jednej płci – nie do końca okeślonej, ale jednak. Problem pojawia się przy stworzeniu Smerfetki, przez długi okres czasu jedynej kobiety (nazewnictwo umowne), o czym informuje nas jej strój (odmienny od reszty) i oczywiście charakter. Teoria bezpłciowości Smerfów (bo przecież cierpią na brak organów rozrodczych jak większość bohaterów kreskówek z Kubusiem Puchatkiem na czele) zostaje więc obalona – podział na mężczyzn i kobiety staje się widoczny z biegiem czasu. Nie wiemy jednak, dlaczego jest on tak nierówny. Jedna Smerfetka i cała masa smerfów!
Narodziny Smerfetki
Smerfetka narodziła się drogą iście mityczną. Stworzył ją Gargamel (zły mężczyzna, gbur, prostak i brzydal) podczas eksperymentów alchemicznych. Jako że to Wulgaryzm, to podejmę ryzyko i wskażę analogię z biblijnym stworzeniem kobiety (z cząstki mężczyzny, z jego fragmentu). Gargamel tworzy Smerfetkę – podłą i złą istotę o czarnych włosach. Jej brzydota przeraża wszystkie smerfy – jest gorsza, wybrakowana, nieczysta, zdziczała i niesmerfowa. Tak o to przedstawia nam Peyo pierwszą kobietę – już nie Ewę – po prostu Smerfetkę, która jako jedyna ma imię stworzone z męskiego członu, co ma ją widocznie odróżniać od szeregu Ważniaków, Osiłków i Poetów. Dlaczego została pozbawiona unikalnego imienia, a jedynie nadano męskie? Pozostawmy to bez komentarza.
Sprawa Smerfetki na tym się nie kończy. Z brzydkiej, nieczystej istoty ulega ona przemianie za sprawą mężczyzny. I tak jak uczy nas Szymborska, że kobieta staje się piękna w oczach płci przeciwnej, tak tutaj Smerfetka swoje piękno zawdzięcza najstarszemu, liczącemu 542 lata, najmądrzejszemu i pełniącemu funkcję przywódcy wioski starcowi z białą brodą (kolejny archetyp). Papa Smerf w zależności od wersji: w serialu telewizyjnych dzięki magii "nawraca" naszą biedną Smerfetkę, a w komiksie przeprowadza… operację plastyczną.
Stosunki społeczno-smerfiaste
Nawiązałem już do przewagi "mężczyzn". Bynajmniej nie chodzi tu jedynie o przewagę ilościową – (przypomnijmy – jedna Smerfetka wobec całej wioski smerfów). Nasza niebieska kobieta będzie tu punktem odniesienia.
Skupmy się na charakterze Smerfetki – proszę wybaczyć mi moje brutalne epitety, ale po paru odcinkach bezsprzecznie stwierdzimy, że jest to słodka idiotka, której autorzy serialu nadali charakter infantylnej, płytkiej, biernej i bezbronnej istoty. Gdy atakuje Gargamel, ona stoi (i woła o pomoc). Jest ciamajdowata (a przebija ją jedynie mój ulubieniec – Ciamajda) – nie posiada żadnych talentów.
Sprawa tych talentów w społeczeństwie smerfów jest istotna. Zwróćmy uwagę na imiona kolejnych istot – Ważniak, Osiłek, Marzyciel, Poeta, Pracuś, Farmer it. Każdy z nich reprezentuje albo wybraną gałąż gospodarki, nauki i sztuki, albo jakąś cechę. Smerfetka zaś jest całkowicie pozbawiona cech wyróżniających – ma imię "Smerfetka", które nie mówimy absolutnie nic o jej zajęciu. Czy więc jej zadaniem jest jedynie piszczeć i haftować?
Smerfiki
Bardzo ciekawie prezentuje się także sprawa smerfików, czyli najmłodszego pokolenia smerfów. Doprawdy, mimo dzielnych studiów nad tym tematem, nie udało nam się ustalić metryki owych smerfików – pochodzą od Smerfetki? Kto jest więc ojcem? Cała wioska? Czy Papa Smerf? Czy znów Gargamel?
Co ciekawe, widocznie gdy zmienił się twórca Smerfów, pojawiły się kolejne kobiety (dwie małe smerfiaczki), które są bardziej inteligentne od… starszej przecież Smerfetki.
Podsumowanie
Ten zalążek artykułu pisany bardziej żartobliwie niż serio, może dać początek dyskusji o sensowności niektórych bajek. Rodzi się wiele pytań – dla przykładu: jaki jest sens podziału na mężczyzn i kobiety w społeczeństwie smerfów, skoro same pozostaję bezpłciowe (choć jednak okazują zachowania seksualne!): paradoks i błąd logiczny. Bo jak inaczej to nazwać. Możemy z tego zrobić istne gender studies.
Tak czy inaczej, oddaję wam głos do komentowania lub dyskusji, jeśli cokolwiek kogoś zaciekawiło.
Dziękuję studentom pierwszego roku filologii polskiej za natchnienie
Bush znowu nadaje.
Bush zdecydowanie nie lubi gry Prince of Persia. Nie lubi jej do tego stopnia, że postanowił Persję wysadzić w powietrze. Bombą atomową.
Nasz dzielny bojownik w słusznej sprawie, Prezydent USA zdobył się na chwilę refleksji (bo w końcu każdy ma do tego prawo – jeszcze) i okazało się, że całkiem sentymentalna z niego kanalia. Bush dał jasno do zrozumienia, że nikt nie ma mu prawa przeszkadzać w interesach z Żydami i nie będzie stał bezczynnie, patrząc na Weiss Plan Iranu wobec Izraela. Sięgnął po, co tu dużo mówić, środki ostateczne – (mówiąc sentymentalna kanalia, na myśli miałem jego nostalgiczną pamięć o Hiroszimie – ach, godne podziwu!). Powiedźcie mi proszę, czy atak bombą nuklearną na laboratorium broni atomowej jest rozwiązaniem mądrym? Ciekawym, fakt, dość oryginalnym i innowacyjnym – na pewno też widowiskowym, ale nie sądzę, aby było to rozwiązanie przemyślane.
Doprawdy, w życiu spotykamy różne autorytety – religijne, społeczne, polityczne, dobre, złe, wytrwałe, przestarzałe – żaden chyba jednak autorytet nie wysuwał tak radykalnych wniosków: "Skoro jestem wielki, mam prawo rządzić za innych". Jeszcze cztery lata temu nazwanie George'a W. Busha faszystą byłoby hiperbolizacją, wulgaryzmem wręcz. Dziś takie słowa to eufemizm.
Oczywiste jest to, że konflikt Izraela z Iranem nie należy do najwznioślejszych, jednakże ultimatum atomowe w tym wypadku wyjściem nie jest. Sprawa tarczy antyrakietowych także wzbudza kontrowersje – chronić należy skutecznie i taka tarcza dla Busha jest niewątpliwie niebiańskim rozwiązaniem – ale skoro tarczę ustawią nam w Polsce, zgadnijcie na kogo spadnie ta zestrzelona bomba atomowa, która miała trafić w Waszyngton. I zgadnijcie, kto potem będzie miał dwie pary oczu, trzy ręce i zieloną skórę (gustowny ten kolor, co pokazuje nam popkultura).
Nie jestem pacyfistą; jak wielu jednak, dostrzegam inne rozwiązania – chyba bardziej racjonalne, niż wdawanie się w kolejną wojnę, której USA i tak nie ma prawa wygrać (co przecież wciąż pokazuje nam Irak).
Niech Bóg ma was w swojej opiece, można powiedzieć. I niech lepiej ma także Persów i Amerykanów.
Ateistyczne stypendium dla katolików za wzorową wiarę.
Rewelacjom w naszym kraju nie ma końca. Wczoraj pisałem o problemach Trybunału Konstytucyjnego; widocznie nie są to jedyne dziwaczne historie wśród sfer wyższych, a śliślej, w PO.
Sejm poddał pod głosowanie wniosek o przyznanie dotacji budżetowej dla trzech katolickich uczelni w kraju. Pieniądze miałyby trafić do Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, Wrocławiu i Wyższej Szkoły Filozoficzno- Pedagogicznej Ignatianum w Krakowie.
Zapytać można, ile nasz rząd chce przeznaczyć pieniędzy. Otóż nie dużo, oj nie – bo czymże jest 12 (dwanaście!) milionów złotych wobec Boga i świętej służby. Dwanaście milionów dla trzech uczelni za to, że w swych szeregach zrzeszają katolików. I nie czepiałbym się, gdyby nie fakt, że całkowicie sponsorujemy to… my.
Polacy płacą za wiele dziwnych rzeczy, sami o tym nie wiedząc. Nie tak dawno trwała gorąca dyskusja na temat tego, czy typowy podatnik powinien płacić dla górników; łożymy za lekarzy, nauczycieli, uczniów, studentów, to dlaczego nie za katolików? Skoro te 5% ateistów w Polsce nie rzuca na tacę, to należy ich chyba zmusić w jakiś inny, bardziej wyrafinowany i podły sposób – podstępem prawnym. Bo proszę mi powiedzieć, dlaczego ja mam płacić za naukę spowiedzi? (wiem, jestem złośliwy, ale to Wulgaryzm)
Dwanaście milionów w kontekście strajku lekarzy brzmi bardzo niesmacznie. W kontekście akcji Pajacyk.pl, Caritasu i WOŚP’u także. W kontekście zbliżających się wyborów brzmi to bardzo zachęcająco. I cóż mają teraz powiedzieć ci wszyscy ateiści, którzy chcieli oddać głos na Platformę? “Oszukali mnie, banda złodziei, polskich decydentów!” ?
o. Rydzyk jednak Żydem. Edelman jednak oszustem.
Bardzo ciekawie ostatnimi czasy zrobiło się w Polsce. Głośno w mediach o masonach, a i cykliści na wiosnę się uaktywnili. Zew natury poczuł także Prezydent Lech Kaczyński, ni z gruchy ni z pietruchy, działając zgodnie ze swoimi prawicowymi przekonaniami, obdarował niespodziewającego się tego (i Bogu ducha winnego) gen. Jaruzelskiego, skrajnego lewaka i relikt sentymentalnych wspomnień wielu Polaków. "Bo on taki męski w tym mundurze!".
Nie wdając się jednak w polityczne dywagacje, (bo musiałbym w tym miejscu zestawić gen. Jaruzelskiego z określeniami typu intelektualny impotent, co mijałoby się z prawdą) i pomijając sprawy wiosennego popędu medialnego, na plan pierwszy mych zainteresowań powrócił o. Rydzyk i jego wciąż Polska Walcząca. Otóż jak dzielnie poinformował onet.pl, prawdziwa czysta wiara 95% naszych rodaków zwyciężyła. Rasizm i ksenofobia jednak są trendy i bynajmniej moda na noszenie krzyżyków, swastyk jak i chwytliwych napisów Jude raus ma się świetnie, wypierająć nawet hip-hopowców.
Felietonista Radia Maryja, Michał Michalkiewicz, za swoje rasistowskie wypowiedzi nie zostanie ukarany (Panowie, proszę odstawić te dyby). Po ingerencji Rady Etyki Mediów (tak, mamy taki dziwny organ kontrolny) nagle okazało się, że Trybunał Konstytucyjny, moi drodzy, nie ma uprawnień do ukarania RM i rasisty Michała Michalkiewicza i na nic tutaj zgłaszanie skarg do KRRiT.
Ponieważ ten felieton nie był głosem słuchacza, ale był to redakcyjny materiał nadany, powtórzony i zamieszczony na stronie internetowej rozgłośni, więc pozwala to na skierowanie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa – powiedziała Sawicka. (z onet.pl)
Niezbyt pozytywnie jawi nam się polskie sądownictwo, jeśli mimo jasnych przepisów (m.in. art. 18 ustawy o rtv) w tej kwestii i mimo dziesiątek (setek? tysięcy?) skarg, mimo odpowiednich organów ściagania, przeciwdziałania i organów sądowych, nie możemy skazać jednej zbłąkanej owieczki, małego zagubionego rasisty, bojownika w słusznej sprawie czystości rasy polskiej (romantym wciąż w modzie)
W całej tej wiosennej, żenującej zadymie zdrowy rozsądek (ale jakże naiwny!) przejawił Marek Edelman:
W ciągu najbliższego tygodnia zwrócę się w tej sprawie do rządu, bo przecież to nie jest rzecz, która dzieje się od wczoraj, tylko dzieje się to od dłuższego czasu. I to jest rzecz skandaliczna w ustroju demokratycznym. Demokratyczna Polska powstała dla wolności, a nie dla szowinizmu – powiedział Edelman.
Panie Marku, my popieramy, ale przestrzegamy – od interwencji w sferach wyższych można nabawić się stresu i zawału serca, a tego byśmy nie chcieli. Jak widać KRRiT działa sprawnie, gdy Kazimiera Szczuka "obraża" jakąś stylizowaną na małą dziewczynkę osiemnastolatkę, gdy Kuba Wojewódzki (świecki bo świecki) używa wulgaryzmów – ani jednak Szczuka ani Wojewódzki nie jest rasistą i za to widać dostają cięgi. Cóż – Rydzyk jest bardziej semicki od Edelmana, Szczuka mniej feministyczna niż KRRiT – i powiedźcie mi proszę, co mają do tego Prezydent Kaczyński, gen. Jaruzelski, masoni i cykliści?
Okazuje się więc, że zgodnie z art. 18 możesz spokojnie krzyczeć "Żydzi do gazu", bez potrzeby martwienia się o jakiekolwiek konsekwencje. Panie Prezydencie i Jarku, dziękujemy za tak daleko posunięty liberalizm!


